Kiedyś myślałam, że muszę być perfekcyjną gospodynią. Sprzątałam, gotowałam, organizowałam spotkania, wszystko musiało być idealne. Aż pewnego dnia, patrząc na moje zmęczone odbicie w lustrze, stwierdziłam: Nie muszę. Teraz, zamiast maratonu sprzątania, robię to, co naprawdę mnie cieszy – czasem to książka, czasem spacer. I wiecie co? Nikt nie zauważył, że kurz w kącie leży trochę dłużej.
