Zawsze byłem dostępny 24/7 dla klientów. Mail? Odpowiadałem natychmiast. Telefon? Odbierałem, nawet gdy byłem na obiedzie z rodziną. Aż pewnego dnia, podczas kolacji, pomyślałem: A co jeśli to oleję? Odłożyłem telefon, zjadłem w spokoju, a sprawy? Załatwiłem następnego dnia i… świat się nie zawalił.
